Pierwszy wiosenny weekend w Ojcowie,
czyli...
falstart sezonu turystycznego
Niedziela, 9 kwietnia, pierwszy ciepły weekend tej wiosny. Oficjalnie sezon turystyczny w OPN zaczyna się dopiero za tydzień, ale parking pod zamkiem jest pełen, Doliną Prądnika spacerują całe rodziny, jak zwykle jest też wielu rowerzystów.
Zdecydowana większość to krakowianie, którzy przyjechali do Ojcowa na kilka godzin, pospacerować, nacieszyć się pierwszymi promieniami wiosennego słońca, oderwać się choć na chwilę od zgiełku wielkiego miasta, a po spacerze posilić się, wypić kawę, czy chłodzący napój z pianką.
No właśnie, tylko gdzie...
Właściciele punktów gastronomicznych w Dolinie Prądnika chyba jeszcze nie obudzili się z zimowego snu.
Spróbujmy jednak znaleźć coś dla siebie.
Amatorzy szybkiej przekąski mogą zapomnieć o "wrzuceniu czegoś na ruszt" i to dosłownie, gdyż wszelkie lokale oferujące dania typu "fast-food", czy wspomnianą choćby kiełbaskę z rusztu, nie są jeszcze gotowe na przyjęcie gości i prawdę mówiąc wygląda to tak, jakby na razie właściciele nie interesowali się zaczynającym się sezonem. Prawdopodobnie obudzą się dopiero przy okazji zbliżającego się majowego weekendu.
Czy mamy w takim razie paść z głodu i pragnienia?!
Ależ nie! Są przecież jeszcze dwa lokale, w których zawsze możemy liczyć na jakąś ciepłą strawę
Niestety w "Gospodzie pod Kazimierzem", w samym centrum Parku Zamkowego brak wolnych miejsc, zarówno w środku, jak i w "ogródku". Okoliczne ławeczki także są zajęte, zapewne przez potencjalnych gości, czekających na zwolnienie się miejsca w lokalu.
Pozostaje nam jedynie sprawdzić sytuację w "Piwnicy pod nietoperzem".
Tutaj też nie jest zachwycająco. Wszystkie miejsca zajęte, ale dla mniej wybrednych są jeszcze zwykłe, parkowe ławeczki przy grillu lub możliwość własnoręcznego rozłożenia sobie ławek i stolików leżących z boku i czekających na pełnię sezonu. Głodny turysta potrafi znieść wszelkie niewygody, ale czy aż tyle na raz?!
Klientów obsługują dwie dziewczyny, bo kto mógł przypuszczać, że aż tyle osób przyjedzie w słoneczne, niedzielne popołudnie? Starają się jak mogą, ale niewiele to pomaga! Chcąc złożyć zamówienie, czy po prostu kupić coś do picia trzeba odstać w kolejce do baru ponad 40 minut, a to jeszcze nie koniec, bo zamówione danie pojawi się na naszym stoliku po kolejnych 30 minutach!!!
W tym czasie właściciel lokalu, nie przejmujący się problemami związanymi z obsługą w swoim lokalu, znudzony grillowaniem pstrągów, przysiada się do przybyłych niedawno swoich znajomych. Z zazdrością możemy spoglądać, jak na ich stole szybko pojawiają się smakowite potrawy i złocisty napój leje się strumieniami.
Taki sobie falstart sezonu turystycznego w Ojcowie...
|