Ojcowski Park Narodowy

30-latek uwięziony w jaskini

Śmierć w Jaskini Sąspowskiej

Zwłoki grotołaza znaleziono w Jaskini Sąspowskiej. To 30-letni krakowianin, który we wtorek wyruszył na wycieczkę do Ojcowskiego Parku Narodowego z zamiarem penetrowania jaskiń.

O zaginięciu mężczyzny komisariat w Zielonkach został zaalarmowany w nocy z wtorku na środę. Przed godziną 1 zadzwoniła jego matka, mówiąc, że syn - wbrew zapowiedziom - nie wrócił z wycieczki i jego telefon komórkowy nie odpowiada. Przyznała, że nie był doświadczonym grotołazem i dopiero od niedawna miał takie hobby.

Samochód zaginionego zlokalizowano dość szybko - stał na parkingu w Czajowicach. Jego jednak tam nie było. Mieszkańcy pobliskich domów niewiele wiedzieli, nie pomógł pies tropiący. Gdy sprawdzanie szpitali i stacji pogotowia również nie przyniosło skutku, do akcji włączyli się ratownicy GOPR-u, którzy zaczęli penetrować pobliskie jaskinie. Właśnie oni nad ranem trafili na ślad mężczyzny, znajdując jego plecak przy wąskim otworze, prowadzącym do Jaskini Sąspowskiej. Krata zagradzająca wejście do środka była odrzucona. Ratownicy po wczołganiu się do środka znaleźli ciało grotołaza. Nie dawał już oznak życia. Wydobywanie jego ciała trwało do godziny dziewiętnastej.

(EK)



Piotr van der Coghen, prezes Jurajskiej Grupy GOPR, dla "Dziennika Polskiego":

- Przedwczoraj wieczorem otrzymaliśmy informację, że do domu nie wrócił 30-letni grotołaz z Krakowa, który wybrał się do jaskiń jurajskich. Policja zlokalizowała niały samochód zaginionego i wczoraj rano do akcji wkroczyło trzech ratowników GOPR z Grupy Jurajskiej pod dowództwem naczelnika Adama van der Coghena.
Dwa psy tropiące Delta (owczarek niemiecki) z przewodnikiem Marcinem Striczkiem i Sigma (czarny labrador szkolony do wykrywania zwłok) z przewodnikiem Markiem Lisowiczem odnalazły poszukiwanego w Jaskini Sąspowskiej.
Ratownicy dotarli do poszukiwanego mężczyzny, który utknął w tzw. zacisku, w przewężeniu jednego z korytarzy jaskini.. Nie dawał jednak oznak życia.
Przeciskanie się korytarzami Jaskini Sąspowskiej można porównać do czołgania się pod nisko zawieszonym samochodem osobowym. Ratownicy, aby wydobyć grotołaza, musieli użyć specjalnych, przenośnych udarowych wiertarek akumulatorowych. w celu poszerzenia korytarzy. Wszystkie pozostałe po wierceniu i podkuwaniu odłamki skał trzeba było każdorazowo wynosić na powierzchnię.

- Czy grotołaz zachował środki bezpieczeństwa?
- Przede wszystkim udał się do jaskini sam, bez asekuracji drugiej osoby, co jest absolutnie zabronione. Ponadto sforsował kratę zabezpieczającą wejście do jaskini, wyłączonej z użytkowania porzez dyrekcję Ojcowskiego Parku Narodowego.

Rozmawiała: Majka Lisińska-Kozioł

10.04.2008, źródło:
Dziennik Polski

Copyright (c) 2000-2008 Piotr Łotocki