Dolina Prądnika w poezji
Dolina Promnik, tak nazwana od potoka, który śrzodkiem jej płynie, iest rzadko widzianą pięknością, kto by ją odczuć umiał. Brzeg nayczystszego tego potoka i obszernieysze ubocza zieloną murawą usłane; wzdłuż zaś ciągną się naywyższe, różnego składu i farby skały, po których wieczne drzewa, na uproszczonym gdzieniegdzie kawałku z ziemi wieszając się, świętość i uszanowanie boiaźliwe dla mieysca tego uważaią, gdyby zamek oycowski, który w dalekości daje się widzieć, położenia tego nie ośmielał, że to dla ludzi, nie dla wyższego iakiego stworzenia piękność ta sporządzona.
Tak pisał niegdyś Franciszek Karpiński, a tworząca później w Ojcowie Jadwiga Łuszczewska (Deotyma) "popełniła" taki oto wiersz:
|
Ręka przeszłości i piorunów dłuto
Rzeźbią tę ziemię ubłogosławioną.
Rajska dolino! Ty jesteś koroną
Na czole Polski przez Boga wykutą.
|
Od tamtego czasu minęło wiele lat, ale Dolina Prądnika ciągle znajduje miejsce w poezji.
Joachim Chreptowicz: "Pamiętnik Warszawski" (fragment)
Józef Cyra: "Sonety Ojcowskie"
Dariusz Kiełczewski: "W Ojcowie"
Jan Lechoń: "Ojców"
"Sfinks"
Artur Jan Szczęsny: "Ojców"
Franciszek Wężyk: "Okolice Krakowa" (fragment)
|