"Podkrakowskimi śladami Władysława Łokietka"
Relacja z wycieczki
W dniach 3-4.03.2001 r. odbyła się, zorganizowana przez Stowarzyszenie Katolickiej Młodzieży Akademickiej i serwis internetowy "Ojcowski Park Narodowy", wycieczka "Podkrakowskimi śladami Władysława Łokietka" do Ojcowskiego Parku Narodowego.
Niestety, pogoda spłatała podwójnego figla, gdyż na kilka dni przed terminem wycieczki zrobiło się słonecznie i ciepło, więc zaczął topnieć śnieg. W dodatku w czasie naszego pobytu w Ojcowie, niebo było całkowicie zachmurzone. Na szczęście nie było zbyt wiele czasu na narzekanie. Program imprezy był wypełniony po brzegi, ale po kolei...
 W sobotę przed godziną jedenastą nastąpił przyjazd do Ojcowa. Oczywiście na widok takiej ilości śniegu, jaka zalegała jeszcze w Dolinie Prądnika, rozpoczęła się regularna bitwa na śnieżki, w którą włączył się również nasz kierowca. Po chwili zjawił się przewodnik i podjechaliśmy do kaplicy "Na Wodzie".
Kaplica była oczywiście zamknięta, ale nie przeszkodziło to w wysłuchaniu informacji o jej historii, historii Parku i ojcowskiego uzdrowiska. Nawet kierowca przysłuchiwał się temu z zaciekawieniem. Dalej udaliśmy się do Opalówek, by przyjrzeć się źródełku św. Jana, figurce Matki Boskiej w skale Prałatki i najstarszym zabudowaniom Ojcowa.
Pierwszą poważniejszą atrakcją, jaka czekała uczestników wycieczki była możliwość zwiedzenia XIX-wiecznego młyna wodnego Tarnówki, mieszczącego się na północnym krańcu Ojcowa. Po obejrzeniu budynku z zewnątrz, zaproszeni przez młynarza, który uruchomił koło młyńskie, weszliśmy do środka. Wewnątrz pracowała już cała jego rodzina. Po wyjściu niektórzy wyglądali, jakby trochę "posiwiały" im włosy. Po oczyszczeniu się z mąki wycieczka udała się do Grodziska.
Na szczyt skały Długiej trzeba było wejść na własnych nogach, ale wcześniej spotkaliśmy "Skamieniałego Wędrowca".
W Grodzisku zwiedzanie trwało dłużej. Bogata historia tego miejsca sprawiła, że opowiadaniom i legendom o klasztorze ss. klarysek, św. Salomei, czy grodzie wzniesionym tu ok. XIII w. nie było końca. Do doliny zeszliśmy starą drogą, którą wiedzie "Szlak Orlich Gniazd".
Mijając po drodze miejsce, gdzie ma powstać oczyszczalnia ścieków dla Sułoszowej (na terenie Parku!!!) i zatrzymując się na chwilkę przy źr. Młynnik (jedno z najczystszych w OPN), dojechaliśmy do Maczugi Herkulesa.
Do zamku w Pieskowej Skale należało dojść przez las, obok wspomnianej skałki. Krótka historia mającej dziś renesansowy wygląd strażnicy i po obejrzeniu studni z kołowrotem na wewnętrznym dziedzińcu, wśród spadających z dachu zwałów śniegu weszliśmy do muzeum. Niektórym bardzo spodobała się jazda po parkiecie w muzealnych kapciach! Jedna z uczestniczek tak się tym zmęczyła, że usiadła na krześle (na szczęście nie był to żaden z eksponatów). Bogatsi o wiedzę z zakresu sztuki europejskiej, wycieczkowicze udali się do mogiły powstańców styczniowych poległych pod Wielmożą i Skałą. W drodze powrotnej do doliny, schodząc po stromym zboczu, jedna z koleżanek, zapewne natchniona sukcesami Adama Małysza, zaliczyła "lądowanie" (bez telemarku) w śniegu!
Po powrocie do Ojcowa wszyscy udali się na kwatery. Około godziny osiemnastej rozpoczęło się ognisko z pieczeniem kiełbasek.
Z rana niektórzy udali się na mszę do kaplicy "Na Wodzie", kontemplując przy okazji jej wnętrze.
Z powodu małej ilości śniegu został odwołany kulig, więc po godzinie dziesiątej wszyscy przeszli do Muzeum OPN, gdzie czekał już przewodnik. Na początek odbył się pokaz slajdów (historia Ojcowa i uzdrowiska, przyroda Parku i jej zagrożenia, itp.), po czym nastąpiło zwiedzanie wystawy.
Po wyjściu z muzeum i przejściu Parkiem Zamkowym wycieczka przemieściła się na Górę Chełmową, by tam dokonał się główny punkt programu, czyli...
W Jaskini Łokietka oprócz legend z nią związanych zwiedzający poznali efekty działania wody na skałę oraz mogli podziwiać śpiące nietoperze!
Piękne zwieńczenie dwudniowej wycieczki!
Do Krakowa wróciliśmy ok. godziny 17.
|