|
Noc. W toni zwierciadlanej wody księżyc blady,
Miliony gwiazd i drzewa kąpią swe odbicie,
Dokoła cisza wielka, tylko świerszcze w życie
Głośno cykają i nadszedł poeta młody.
Stary zamek jak gniazdo orłów niezdobyte
Na skale niedostępnej wzbił się pod niebiosy,
Wieżycami bódł błękit, a przeszłości głosy
Wychodziły z ich szczytów w postaci mgły skryte.
Poeta stanął, myślał i wodził oczyma
Po srebrnej fali wody, drzewinie milczącej,
Podniósł na wieże zamku, zatrzymał na niebie.
I stał w bezruchu. W sercu nić złotą snuć wszczyna,
Którą przeszłość z przyszłością powiąże dla brzmiącej
Lutni swej, o natchnienie, Boże, prosił Ciebie.
[Józef Cyra]
|